Polski samolot rządowy Tu-154M z rozbił się dziś rano (10.04.2010) podchodząc do lądowania na lotnisku w Smoleńsku w Rosji. Pasażerowie i załoga zginęli - na pokładzie było 96 osób, w tym prezydent RP Lech Kaczyński , jego małżonka Maria oraz członkowie polskiej delegacji i załoga samolotu.
Marszałek Sejmu, Bronisław Komorowski ogłosił tygodniową żałobę narodową. Zgodnie z Konstytucją marszałek Sejmu będzie pełnił obowiązki prezydenta do czasu wyboru nowej głowy państwa.
Również w Rosji 12 kwietnia został ogłoszony dniem żałoby narodowej. - Wszyscy Rosjanie dzielą z wami smutek i żal z powodu katastrofy w Smoleńsku. Obiecuję, że wszystkie okoliczności tej tragedii będą wyjaśnione w porozumieniu ze stroną polską. Wyrażam najszczersze i najgłębsze wyrazy współczucia - powiedział prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew w specjalnym orędziu do narodu polskiego.
Po godzinie 13 w Warszawie rozpoczęło się nadzwyczajne posiedzenie rządu z udziałem premiera Donalda Tuska, który przekazał kondolencje rodzinom tych, którzy zginęli w katastrofie, oraz wszystkim Polakom. Poprosił też Polaków o dwie minuty ciszy jutro w południe. Premier zapowiedział, że udaje się na miejsce katastrofy do Smoleńska. Także premier Rosji Władmir Putin poinformował, że jest w drodze do Smoleńska, aby wspólnie z polskim szefem rządu być na miejsce tragedii. Do Smoleńska poleciał również po katastrofie brat prezydenta Jarosław Kaczyński, lider Prawa i Sprawiedliwości.
Na lotnisku panowała gęsta mgła. Według naocznych świadków, maszynie nie udało się osiąść na ziemi, więc pilot poderwał ją w górę. W trakcie zawracania samolot zahaczył o drzewa i rozbił się. Później stanął w płomieniach. Lech Kaczyński leciał do Smoleńska na uroczystości upamiętniające ofiary zbrodni NKWD sprzed 70 lat.